Tajlandia

Tour de Bangkok – czyli co zobaczyliśmy, będąc przelotem w Bangkoku

Będąc w Bangkoku „przelotem” w drodze na Filipiny, mieliśmy mało czasu na zwiedzanie. Licząc, że kiedyś będziemy mieli okazję na dokończenie zwiedzania, postanowiliśmy zaliczyć obowiązkowe atrakcje, czyli Wat Phra Kaew (Świątynia Szmaragdowego Buddy i Wielki Pałac) oraz Wat Pho (Świątynia Odpoczywającego/Leżącego Buddy).

Z hotelu przy ulicy Khao San udaliśmy się na wodny tramwaj, który zatrzymuje się w historycznym centrum Bangkoku, w dzielnicy Phra Nakhon. Stamtąd do Wat Phra Kaew, czyli  jest już rzut kamieniem (bilet na tramwaj wodny kosztuje 13 bath – to dużo mniej niż podróż tuk tukiem lub taxi).

Na terenie kompleksu świątynnego Wat Phra Kaew znajduje się Świątynia Szmaragdowego Buddy i Wielki Pałac, siedziba króla Tajlandii. Wejście kosztuje 500 bath. W naszym przypadku kosztowało dodatkowe 150 bath, ponieważ nie miałam bluzki z rękawkami i musiałam takową kupić przy wejściu (ku uciesze lokalnych sprzedawców 🙂 Żeby wejść, trzeba mieć długie spodnie lub spódnicę i bluzkę z rękawkami. Nie wystarczy być okrytym szalem lub chustą (a taki był mój plan), dzięki czemu lokalny biznes koszulkowy kwitnie. Można nawet odpłatnie wypożyczyć koszulkę lub spodnie, a później zwrócić.

Cały kompleks świątynny robi niesamowite wrażenie.

Na każdym kroku można natknąć się na modlących się Tajów.

Świątynia Szmaragdowego Buddy jest najważniejszą i najświętszą świątynią w Tajlandii. W środku ponad głowami zwiedzających znajduje się malutki (60-75 cm) Szmaragdowy Budda, który jest ważnym symbolem religijno – politycznym Tajów. Szmaragdowy Budda w rzeczywistości nie jest wykonany ze szmaragdów, a z zielonego jadeitu. Niestety nie można robić zdjęć w środku świątyni.

Po tym jak w końcu udało nam się znaleźć wejście do Świątyni Szmaragdowego Buddy i krótkim odpoczynku w jej chłodnym wnętrzu, szukamy Wielkiego Pałacu. Gdzieś tu powinien być… Tak wysoka temperatura nie sprzyja spostrzegawczości i upał daje się we znaki.

W końcu jest – Wielki Pałac, siedziba króla Tajlandii. Król Tajlandii jest ubóstwiany przez Tajów. Na każdym kroku można kupić jego obrazy w pozłacanych ramach, od rozmiaru kilka mm do kilku metrów. My niestety nie mogliśmy sobie pozwolić na taki dwu metrowy, ponieważ podróżujemy z plecakami. Ale jakby ktoś chciał przywieźć sobie nietuzinkową pamiątkę z Tajlandii, to czemu nie. Wisząc w salonie na ścianie, na pewno przykuwałby wzrok znajomych, żądnych wytłumaczenia skąd tutaj taki piękny obraz w złotej ramie.

Po opuszczeniu Wat Phra Kaew, udaliśmy się nieopodal do Wat Pho, zobaczyć 46 metrowy, pozłacany posąg Leżącego Buddy. Wejście kosztowało 100 bath, a cena biletu poza wejściem na teren świątyń zawierała małą butelkę wody. Po raz kolejny trzeba być odpowiednio ubranym, ale tym razem byłam już przygotowana.

Leżący Budda jest imponujący. Odpoczywa ukryty w świątyni, która poza olbrzymim posągiem mieści tylko korytarze z jego obydwu stron.

Wzdłuż jednego korytarza znajduje się 108 misek – skarbonek. Do każdej z nich Tajowie wrzucają po jednej monecie, w efekcie czego po całej świątyni odbija się echem odgłos brzęczenia monet wpadających do metalowych miseczek.

Całe szczęście, że nie skończyliśmy zwiedzania Wat Pho tylko na Świątyni Leżącego Buddy, ponieważ ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że nie jest to jedyna atrakcja na terenie kompleksu świątynnego. Pomimo zmęczenia upałem i ilością zrobionych kilometrów, zachęceni fantastycznymi posągami dziwnych tajskich stworków i niesamowitą architekturą budynków ruszyliśmy oglądnąć okolicę.

Na wschodnim dziedzińcu zobaczyć można 394 posągi  Buddy wykonane z brązu.

Opuszczając Wat Pho udaliśmy się w kierunku tramwaju wodnego. Po drodze, zatrzymując się na małe co nieco w postaci pysznych lodów kokosowych poznaliśmy Pawła i Jocson’a. Wróciliśmy razem tramwajem wodnym na w okolicę ulicy Khao San, zahaczając po drodze o Świątynię Wat Khruawan Worawihan po drugiej stronie rzeki Menam.

A wieczorem spędziliśmy razem przemiły wieczór, wtapiając się w tłum na tętniącej życiem ulicy Khao San.

Follow me ;)

RSS
Facebook
Facebook
Twitter
Pinterest

Może Cię zainteresować także

1 Komentarz

  • Reply
    Aga
    28 czerwca 2017 at 16:51

    Ależ pięknie, zwłaszcza kompleks świątynny!!! Piszcie kochani i zamieszczajcie zdjęcia. Oglądamy i czytamy, niemal jakbyśmy podróżowali z wami

  • Odpowiedz